27 września 2017

PRZYDASIE

Słyszałam kiedyś o rodzinie, która posiadała piękny kuchenny kredens pełen szuflad. W każdej z nich mieściły się niezbędne przyrządy, przyprawy, naczynia. Jedna z tych szuflad była szczególna, to szuflada z „przydasiami”.

przydasie „Przydasie” to nie rzeczy codziennego użytku, ale posiadające swoją niezwykłą wartość, bo w określonych, często zaskakujących momentach, to właśnie one są najbardziej poszukiwane i okazują się niezbędne.

Chcę dać Ci dostęp do mojej „szuflady z przydasiami”. Będą tu tytuły książek, filmów, przemyślenia, adresy wartościowych stron i miejsc. Sięgaj tu, kiedy chcesz. Być może znajdziesz tu, coś, co przyda się – jakąś inspirację, kierunek, odpowiedź…

 

 

 

PRZYDASIE ZASŁYSZANE

Spotykam ludzi. Nie zawsze są to osoby „z nazwiskami”, które cytuje się w rozprawach naukowych, podczas prezentacji, w artykułach, ale to również ludzie pełni mądrości i warto ich usłyszeć.
Chcę podzielić się z Tobą myślami, które od nich zasłyszałam.

Jak świat światem, człowiek potrzebuje człowieka.”


Zadbaj o pokój z samym sobą. Odkryj i przyjmij Twoje blaski i cienie. Dobrze pożegnaj to, co już stracone. W oparciu o odkrytą prawdę, pojednaj się z samym sobą. Przywitaj całe to piękno, to dobro, tę mądrość, które masz w sobie. Zacznij żyć.”


Kiedy przebaczasz, nie zmieniasz przeszłości, zmieniasz przyszłość.”


Znajdź czas, żeby być szczęśliwym.”


Tempo nie ma znaczenia, byle do przodu.”


Bo oto chodzi, żeby odkrywać, kim się jest. To naprawdę niesamowita przygoda!”


Odkąd przestałem się przejmować rzeczami, na które nie mam wpływu, zacząłem mieć wpływ na więcej rzeczy.”


Nie rób zapasów ze zmartwień. Rób zapasy z marzeń.”


Trzeba natychmiast żyć. Jest później, niż się wydaje.”


Potrzeba nam żyć w prawdziwych codziennych relacjach. To antidotum na wirtualny świat.”


TERAZ- to najlepsza pora na życie.”



PRZYDASIE Z ZAMYŚLENIA

Spotykam ludzi i żyję swoje życie. A z tych spotkań i z tego życia, czasem się zamyślam…

Piękny jest ten moment, kiedy odkrywasz, że nieszczęścia mogą rozwijać.
Ważne jest, żeby najpierw uznać fakt osobistej tragedii; ważne jest, żeby (wreszcie?) adekwatnie wobec niej zareagować; ważne jest, żeby opłakać to, co na jej skutek się straciło; ważne jest, żeby zobaczyć, że NIE WSZYSTKO stracone; i… piękny jest ten moment, kiedy odkrywasz błogosławieństwo płynące z rany.
Ale trzeba przejść całą drogę.
Odwagi!
Nadziei!


Chodzi o to, żeby najpierw odkryć w oczach tych, którzy witają Cię na tym świecie, że jesteś kochany. Potem przejąć to spojrzenie i kochać siebie; i nie gubiąc siebie, hojnie kochać innych.

Jesteś swoim najbliższym-bliźnim.

A… jeśli zabrakło tych pierwszych najważniejszych kochających spojrzeń? Na pewno jest dużo trudniej, ALE… możesz jeszcze wejść na tę drogę, gdzie znajdziesz uzdrowienie.


Ilu drzwi nie otworzyłeś w strachu przed pomyłką? A gdybyś się pomylił…., to co?


Dla kogoś, kto wzrastał w dysfunkcyjnym środowisku, owa dysfunkcja wydaje się „normalnością”. To, co chore zostało przyswojone jako zdrowe. Często po latach trudno człowiekowi porzucić to, co dysfunkcyjne, nawet jeśli zaczyna go jakoś życiowo uwierać. Tym bardziej, jeśli tkwi wciąż w tym środowisku albo nawet po jego opuszczeniu, kiedy wciąż niesie w sobie „klimat” środowiska, w którym wzrastał. Dotyczy to Ciebie? Jak długo dasz radę?


Kto byłby/co byłoby na Twojej liście „cudów świata”? Może czasem warto zrobić sobie taką listę?


Jesteś ważny. Także to, co Cię boli. Od przyznania, że boli; od pochylenia się nad raną, zaczyna się proces zdrowienia.


Dbanie o siebie jest bardzo fajne! 🙂
Spróbowałeś? To też otwiera na zdrowe dbanie o innych (bez samodestrukcji).


Dobrze jest dostrzegać i przyjmować każdą kroplę życzliwości. A łatwo ją uronić; szczególnie, gdy jest wyświadczana nie przez osobę, od której tej życzliwości oczekujemy. Przyjmuj 🙂 Uciesz się. Potrzebujesz 🙂
Okazuj życzliwość. Ktoś obok potrzebuje.


Jeśli jakoś Ci „trudniej” w tych dniach, pochyl się nad dzieckiem w Tobie.


W programach zdrowienia dla osób współuzależnionych, pracuje się m.in. nad umiejętnością „odcinania się z miłością”. W miarę doświadczeń życia i pracy z ludźmi dostrzegam, że próby kontrolowania dotyczą niemal każdego. Nad czym/nad kim nie masz kontroli (na co nie masz naprawdę wpływu), a uporczywie próbujesz ją trzymać? Pomaga (Ci) to, czy niszczy?


Potrafisz prosić? Komunikować to, czego potrzebujesz? Co czujesz? Czego byś chciał? Dlaczego to takie ważne? Bo sprawia, że relacje stają się bliższe, prawdziwsze, bez tylu niepotrzebnych nieporozumień i zamiatanych pod dywan żalów.

Można tak: „Wcale mnie nie odwiedzasz” a można tak: „Stęskniłam się za Tobą, spotkamy się?”


Nie dość, że się nie da się wszystkich zadowolić, to jeszcze może się zdarzyć, że zabraknie Ci czasu na odkrywanie, kim jesteś, jaki jesteś, skąd przychodzisz i dokąd idziesz. Im bardziej odkrywasz, kim jesteś- im bardziej rozpakowujesz ten dar „samego siebie” – tym bardziej wolny się stajesz; tym bardziej jesteś darem dla innych; bez przymusu „dopasowywania się”, czy „zadowalania” wszystkich.


Każda emocja niesie ze sobą komunikat o człowieku, który ją czuje. Zrozumienie, o czym to konkretne uczucie mnie informuje, nie tylko wzbogaca życie, ale daje możliwość poznawania samego siebie. Rozumiejąc siebie, możemy podejmować decyzje o takim czy innym czynię na bazie tego, co czujemy. Odpowiedzialność za czyn (nie emocje) to kolejny krok.



PRZYDA SIĘ WARTOŚCIOWY ADRES: